Ostatnio zaproponowałem Wam coś dla ciała ( Ciastka cynamonowo-bananowe ) tym razem podzielę się z Wami listą przedmiotów, które moim zdaniem warto zabrać ze sobą w teren, aby wbrew swojej woli nie zabawić w dziczy dłużej niż planujecie. Oczywiście musicie wziąć pod uwagę fakt, że lista ta oparta jest wyłącznie na moich doświadczeniach i przemyśleniach, i każdy z Was powinien ją dopasować do własnych potrzeb. To Wy znacie swoje "supermaszyny" na wylot i prawdopodobnie wiecie czego można się po nich spodziewać i na co zwrócić uwagę. Potraktujcie więc moją listę jako produkt wyjściowy i skorygujcie według Waszego uznania.
Moja lista przedmiotów "must have" na szlaku:
- Co najmniej jedna dętka i zestaw łatki+klej. Pewnie zastanawiacie się po co dętka jak macie łatki. Niestety zdarzają się takie uszkodzenia, których nie będziecie w stanie załatać ( np. naderwanie wentyla, lub duuuże rozcięcie dętki ) poza tym wymiana dętki trwa o wiele krócej niż łatanie. Dodatkowo w warunkach terenowych zdarza się, że znalezienie dziury w dętce jest bardzo trudne. Osobiście biorę ze sobą dwie dętki, a z tego co wiem zdarzają się osoby, które zabierają ze sobą nawet zapasową oponę.
- Kolejna pozycja jest połączona z poprzednią, bo na co będą nam łatki i dętki, jak nie zabierzemy ze sobą pompki :)
- Warto pomyśleć o zabraniu ze sobą skuwacza do łańcucha- jedna z najczęstszych awarii w górach ( po tzw. snake-u ) to zerwanie łańcucha. Bez skuwacza, jest to awaria, która zapewni Wam długi spacer.
- Spinka do łańcucha- nie jest to pozycja tak obowiązkowa jak skuwacz, jednakże znacznie ułatwia życie w przypadku awarii.
- Hak przerzutki tylnej- jeżdżąc w trudniejszym terenie zdarza się ( im cięższy teren tym częściej ), że Wasz "suerwypasionymegaSPRZĘCIOR" uderzy w korzeń, lub kamień. Nie trudno w ten sposób uszkodzić maszynę. Zdarzyło mi się to w trakcie jednego z wypadów i niestety nie byłem na to przygotowany. Hak z reguły nie kosztuje dużo, zajmuje mało miejsca i niewiele waży. Jego wymiana nie jest trudna i umożliwia kontynuację wyjazdu. Istnieje rozwiązanie awaryjne dla osób, które uszkodzą hak, a zapasowego przy sobie nie posiadają. Rozwiązanie to polega na wymontowaniu tylnej przerzutki ( warto mieć ze sobą taśmę klejącą do podklejenia luźnej linki, aby nie przeszkadzała w jeździe ) i skróceniu łańcucha na długość jednego przełożenia ( kolejny przykład, w którym skuwacz jest nieodzowny). W moim przypadku było to przełożenie na środkowej tarczy z przodu i 4 z tyłu. Pozwoliło to na powrót do domu, jednak kontynuacja wyprawy była już niemożliwa. Niestety jest to sposób "bardzo tymczasowy". Co jakiś czas łańcuch zeskakiwał na inną zębatkę z tyłu co zmuszało mnie do zatrzymania i ponownego zakładania na odpowiednie przełożenie, jednak lepsze to, niż prowadzenie roweru kilkanaście kilometrów.
- Myśląc o jakimkolwiek usuwaniu awarii na trasie musimy mieć przy sobie podstawowy zestaw kluczy. Warto zaopatrzyć się w zestaw wielofunkcyjny ( przypominający scyzoryk ). Jednakże przed wyjazdem sprawdźcie, czy w Waszym rowerze nie ma rozwiązań zmuszających do zaopatrzenia się w jakiś nietypowy klucz.
- Poza narzędziami zabieram ze sobą odrobinę smaru do łańcucha oraz jakąś szmatkę. W górach często traficie na błoto, piach i proch, które powodują, ze Wasz napęd zostanie "zabetonowany " :) W takim przypadku lepiej spróbować go choć odrobinę przeczyścić, a przy najbliższym "popasie" przesmarować odrobinę łańcuch. Jazda wśród jęku i płaczu napędów nie jest już tak przyjemna tym bardziej dla osób, które kochają swoje rumaki, a to praktycznie każdy z nas.
Oczywiście przykładów rzeczy niezbędnych można wymieniać wiele, a każdy z nas miał prawdopodobnie zdarzenie, które zmusiło go zdzierania butów. Niestety nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji, ani zabrać ze sobą drugiego roweru w postaci części zapasowych. Zachęcam do komentowania i dopisywania Waszych propozycji do powyższej listy. Może Wasze doświadczenia pozwolą innym na uniknięcie przymusowych spacerów z rowerem na plecach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz