piątek, 4 lipca 2014

Dobrych rad wujka Arka ciąg dalszy :D

Ostatnio zaproponowałem Wam coś dla ciała ( Ciastka cynamonowo-bananowe ) tym razem podzielę się z Wami listą przedmiotów, które moim zdaniem warto zabrać ze sobą w teren, aby wbrew swojej woli nie zabawić w dziczy dłużej niż planujecie. Oczywiście musicie wziąć pod uwagę fakt, że lista ta oparta jest wyłącznie na moich doświadczeniach i przemyśleniach, i każdy z Was powinien ją dopasować do własnych potrzeb. To Wy znacie swoje "supermaszyny" na wylot i prawdopodobnie wiecie czego można się po nich spodziewać i na co zwrócić uwagę. Potraktujcie więc moją listę jako produkt wyjściowy i skorygujcie według Waszego uznania.

Moja lista przedmiotów "must have" na szlaku:

  1. Co najmniej jedna dętka i zestaw łatki+klej. Pewnie zastanawiacie się po co dętka jak macie łatki. Niestety zdarzają się takie uszkodzenia, których nie będziecie w stanie załatać ( np. naderwanie wentyla, lub duuuże rozcięcie dętki ) poza tym wymiana dętki trwa o wiele krócej niż łatanie. Dodatkowo w warunkach terenowych zdarza się, że znalezienie dziury w dętce jest bardzo trudne. Osobiście biorę ze sobą dwie dętki, a z tego co wiem zdarzają się osoby, które zabierają ze sobą nawet zapasową oponę.
  2.  Kolejna pozycja jest połączona z poprzednią, bo na co będą nam łatki i dętki, jak nie zabierzemy ze sobą pompki :)
  3. Warto pomyśleć o zabraniu ze sobą skuwacza do łańcucha- jedna z najczęstszych awarii w górach ( po tzw. snake-u )  to zerwanie łańcucha. Bez skuwacza, jest to awaria, która zapewni Wam długi spacer.
  4. Spinka do łańcucha- nie jest to pozycja tak obowiązkowa jak skuwacz, jednakże znacznie ułatwia życie w przypadku awarii.
  5. Hak przerzutki tylnej- jeżdżąc w trudniejszym terenie zdarza się ( im cięższy teren tym częściej ), że Wasz "suerwypasionymegaSPRZĘCIOR" uderzy w korzeń, lub kamień. Nie trudno w ten sposób uszkodzić maszynę. Zdarzyło mi się to w trakcie jednego z wypadów i niestety nie byłem na to przygotowany. Hak z reguły nie kosztuje dużo, zajmuje mało miejsca i niewiele waży. Jego wymiana nie jest trudna i umożliwia kontynuację wyjazdu. Istnieje rozwiązanie awaryjne dla osób, które uszkodzą hak, a zapasowego przy sobie nie posiadają. Rozwiązanie to polega na wymontowaniu tylnej przerzutki ( warto mieć ze sobą taśmę klejącą do podklejenia  luźnej linki, aby nie przeszkadzała w jeździe ) i skróceniu łańcucha na długość jednego przełożenia ( kolejny przykład, w którym skuwacz jest nieodzowny). W moim przypadku było to przełożenie na środkowej tarczy z przodu i 4 z tyłu. Pozwoliło to na powrót do domu, jednak kontynuacja wyprawy była już niemożliwa.
    Niestety jest to sposób "bardzo tymczasowy". Co jakiś czas łańcuch zeskakiwał na inną zębatkę z tyłu co zmuszało mnie do zatrzymania i ponownego zakładania na odpowiednie przełożenie, jednak lepsze to, niż prowadzenie roweru kilkanaście kilometrów.
  6. Myśląc o jakimkolwiek usuwaniu awarii na trasie musimy mieć przy sobie podstawowy zestaw kluczy. Warto zaopatrzyć się w zestaw wielofunkcyjny ( przypominający scyzoryk ). Jednakże przed wyjazdem sprawdźcie, czy w Waszym rowerze nie ma rozwiązań zmuszających do zaopatrzenia się w jakiś nietypowy klucz.
  7. Poza narzędziami zabieram ze sobą odrobinę smaru do łańcucha oraz jakąś szmatkę. W górach często traficie na błoto, piach i proch, które powodują, ze Wasz napęd zostanie "zabetonowany " :) W takim przypadku lepiej spróbować go choć odrobinę przeczyścić, a przy najbliższym "popasie" przesmarować odrobinę łańcuch. Jazda wśród jęku i płaczu napędów nie jest już tak przyjemna tym bardziej dla osób, które kochają swoje rumaki, a to praktycznie każdy z nas.

Oczywiście przykładów rzeczy niezbędnych można wymieniać wiele, a każdy z nas miał prawdopodobnie zdarzenie, które zmusiło go zdzierania butów. Niestety nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji, ani zabrać ze sobą drugiego roweru w postaci części zapasowych. Zachęcam do komentowania i dopisywania Waszych propozycji do powyższej listy. Może Wasze doświadczenia pozwolą innym na uniknięcie przymusowych spacerów z rowerem na plecach.

czwartek, 3 lipca 2014

Cynamonowe ciastka dodające energii podczas zwiększonego wysiłku.


W trakcie rowerowej wyprawy w góry, a zwłaszcza takiej która będzie trwała kilka a niejednokrotnie kilkanaście godzin warto pomyśleć o zabraniu ze sobą czegoś co pozwoli dostarczyć organizmowi dodatkowej energii przy wysiłku i zabije uczucie głodu, które potrafi zaatakować nas bez uprzedzenia. Niestety zabranie ze sobą pieczonego indyka w sosie słodko-kwaśnym z dodatkami i deserem raczej nie wchodzi w rachubę, bo w górach każdy gram z czasem przeradza się w kilogram a na zakończenie potrafi ważyć ponad tonę, nie wspominając o objętości tego typu smakołyków. Warto, w związku z tym, pomyśleć o zabraniu bogatego w potas banana, przyda się również jakiś słodki batonik, może być taki po którym będziecie ryczeć jak dzikie zwierzę, czy też poczujecie się jak bóg wojny, lub jakikolwiek inny. Ja proponuję wam alternatywę dla batonów i innych, gotowych specyfików. Przepis pochodzi od mojego bardziej doświadczonego kolegi od dwóch kółek, Jacka. Wypróbowałem w praniu zarówno przygotowanie tych ciastek, jak i ich przydatność w trakcie wypadu w góry. Mogę tylko napisać, że przyrządzenie  jest proste jak oddychanie, a w momencie zaskakująco agresywnego ataku głodu, zjedzenie nawet niewielkiej ilości własnoręcznie przygotowanych ciastek poza szybkim i długotrwałym efektem sytości da Wam sporą satysfakcję z tytułu własnych umiejętności kulinarnych. A oto przepis na ten cudownie działający rarytas:
szklanka płatków owsianych błyskawicznych,
1/2 szklanki mąki,
1 dojrzały banan,
1 płaska łyżeczka cynamonu,
1 całe jajko,
1 szklanka bakali (daktyle, morele, rodzynki, żurawina, figi, orzechy) do wyboru, co komy bardziej smakuje.
1/2 szklanki brązowego cukru, (nie ma sensu dodawać miodu, gdyż jego właściwości giną powyżej 50 stopni Celsiusza)
– szczypta soli.Piekarnik rozgrzać do 175 stopni, blachę wyłożyć papierem do pieczenia. W mniejszej misce należy bardzo dokładnie zmiksować banan, jajko, cynamon, cukier aż do uzyskania jednolitej masy. W dużej misce należy zaś dokładnie wymieszać płatki owsiane, mąkę, drobno pokrojone bakalie i szczyptę soli. Zawartość mniejszej miski łączymy z pozostałymi składnikami i wszystko dokładnie mieszamy do uzyskania jednolitej masy. (bakalie można prędzej namoczyć i też zmiksować) Papkę wykładamy na blachę i dokładnie rozprowadzamy do grubości około 1cm. Pieczemy w temperaturze 175 stopni przez około 20 – 25 minut. Po wystygnięciu wykładamy na deskę i kroimy w prostokąty. Batony można zawinąć w folię aluminiową i włożyć do woreczków strunowych. Batony można mrozić!
SMACZNEGO !