
Po krótkiej przerwie wypadałoby napisać kilka słów, co niniejszym
czynię. Przerwa w pisaniu miała związek z kilkudniowym okresem błogiego
lenistwa i nic nie robienia, jednym słowem Wczasy w Chorwacji. Tak, tak,
Wczasy przez duże W. Jak najbardziej te kilka dni zasługuje na
wyróżnienie wielką literą, bo odpoczynek jest , zabawa jest, widoki, oj
tak widoki są! No i znalazłem też kilka chwil na drobne wypady rowerowe.
Warto o nich wspomnieć, bo pomimo tego, że pokonane odległości nie
powalają, to okoliczności przyrody nadrabiają wszelkie inne braki.
Dotychczas określenie "wysoko w górach z widokiem na morze" było dla
mnie synonimem zbyt wysokich i niemożliwych do spełnienia oczekiwań.
Dopiero tutaj zdałem sobie sprawę, że wszystko jest możliwe :) Kilka
kilometrów od brzegu jestem już na wysokości kilkuset metrów. Niestety
nie wszędzie da się dojechać rowerem, ale wszystkie te miejsca, które
dotychczas odwiedziłem powalały. Góry są i to naprawdę wysokie. Nie ma
tu lasów, ani ściółki, wszystko pokrywają skały, głazy i
kamienie.Krajobraz iście księżycowy. O każdej porze dnia wygląda
inaczej, zależnie od barwy światła słonecznego, raz jest wszystko
pomarańczowo- czerwone, raz prawie czarno- białe, innym razem żółto-
szare. Dla rowerzystów ważna informacja, gdybyście zechcieli
kiedykolwiek odwiedzić te strony to proponuję zabrać ogromny zapas
dodatkowych dętek, bo skały i kamienie, w tym również żwir na szlakach,
są bardzo ostre i defekty są na porządku dziennym. W ciągu trzech dni,
przejechaliśmy z synem ok 40 km, a złapaliśmy już trzy "snejki". Co do
innych atrakcji rejonu w którym się wczasuję, to z pewnością warto
znaleźć jeden dzień na rejs statkiem do kanionu, w którym nakręcono
najsłynniejszy western na świecie ( przynajmniej w rejonie żelaznej
kutyny ) czyli Winnetou. Oglądając te skały, stromizny i jaskinie mało
nie wypadłem za burtę z zachwytu. Dodatkowo warto również odwiedzić park
Paklenica, co dopiero mam w planach, jak odwiedzę to podzielę się z
Wami wrażeniami. Muszę też wspomnieć, że ten rejon Chorwacji nie jest
dla ludzi, którzy szukają typowego plażingu i całodniowego smażenia na
słońcu niczym frytka. Plaże są... Nie, źle napisałem, plaż tutaj
praktycznie nie ma. Typowe plaże z piaskiem i brzegiem szerokim na
kilkadziesiąt metrów tutaj praktycznie nie istnieją. Po pierwsze plaż z
piaskiem w tym rejonie nie ma, pol drugie szerokość plaż pozwala na
swobodne rozłożenie się w pozycji embrionalnej, każda inna pozycja
powoduje, że człowiek ma nogi w wodzie a głowę na środku drogi. Troszkę
oczywiście przesadzam, ale zapewniam Was, że niewiele. W kilku słowach,
ta część Chorwacji jest doskonała dla ludzi, którzy poza chwilami
spędzonymi nad brzegiem Adriatyku, mają również w planach odrobinę
aktywności w postaci spacerów po górach i podziwianie cudów okolicznej
przyrody. Przyroda ta jest właśnie główną atrakcją tego miejsce. Warto
również zaznaczyć, że nie ma tu wielkich tabunów rozwrzeszczanych
turystów, zadeptujących każdy skrawek lądu, co dla mnie jest kolejnym,
ogromnym plusem, no i oczywiście ceny również nie są wygórowane. O, dość
już tej pisaniny, lecę dalej cieszyć się błogim lenistwem i bliskością
familii, a Was zapraszam do obejrzenia zdjęć, które niestety nie są w
stanie oddać całego uroku i charakteru tego miejsca, tym bardziej, że robione telefonem komórkowym, bo zachwycony widokami zakręciłem się okropnie i nie zabrałem ze sobą aparatu.






















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz