Plan na kolejny niedzielno-rowerowy wypad zakładał jazdę typowo górskimi
szlakami. Niestety dwudniowe opady deszczu gwarantowały zbyt obfite
kąpiele błotne, musieliśmy więc zmienić założenia. Tym bardziej, że na
umówionym miejscu startu stawił się tylko Janusz, który jeszcze nigdy
nie uczestniczył w takiej wycieczce i nie do końca był pewien, czy
podoła kondycyjnie. W Ustroniu odbywały się zawody Downhillowe,
postanowiliśmy więc podpatrzeć , jak powinna wyglądać jazda w dół :)
Asfaltami dotarliśmy do podnóża Równicy. W tym miejscu niestety kontuzja
wykluczyła Janusza z dalszej jazdy i postanowił wracać do domu.
Zostałem więc sam. Bywa i tak, jednak nie umniejsza absolutnie radości z
jazdy po górach :) Podjechałem do trasy zawodów, obejrzałem przejazdy
treningowe kilku zawodników, jednak zamiast czekać do momentu, aż zawody
rozkręcą się na dobre wolałem sam troszkę pokręcić. Podjechałem
nieoznakowaną trasą do niebieskiego szlaku, którym przez Beskidek,
dotarłem do Równicy, a dalej doskonałym, adrenalinowym, żółtym szlakiem
zjechałem w dół, odbiłem w prawo i dotarłem do Górek. Kilka metrów
wzdłuż rzeki Brennicy, odbiłem na Lipowiec, skąd przez, Skoczów
Kostkowice i Hażlach dojechałem do domu. Przyjemnie, łatwo, w miarę
widokowo. Dobra trasa na szybki wypad, dla wszystkich, którzy nie mają
czasu na całodniowe kręcenie.
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz